Moja walka z rakiem

Założony przez:

Adam Runiewicz

Słubice

kwota zebrana:

cel: 20000

wsparło: 2

15 dni do końca

  • O projekcie
  • Aktualności
  • Wspierający
  • Patronat

Wstęp

Mam na imię Dariusz.

Jestem duchownym Kościoła Ewangelicko – Augsburskiego w Polsce, dlatego chciałbym pisać do Was jako do moich Sióstr i Braci w Chrystusie, zwłaszcza dlatego, że chcę Was prosić o pomoc.

Od kilku lat walczę z rakiem.

Moją walkę toczę na trzech płaszczyznach: nade wszystko modlitwy do mojego Pana i Boga, następnie korzystając z medycyny onkologicznej refundowanej przez NFZ, oraz z dobrodziejstw medycyny niekonwencjonalnej.

I dlatego obecnie potrzebuję Waszej finansowej pomocy na kontynuację mojego leczenia alternatywnymi metodami. Dlaczego alternatywnymi? Odpowiem trochę później.

Być może moje doświadczenia pomogą Wam, lub Waszym bliskim jeśli przyjdzie moment na nierówna walkę z chorobą nowotworową. Być może będziecie mogli się uczyć na moich błędach, ale też na dobrych wyborach. Może moje doświadczenie komuś z Was pomoże?

Opis projektu

W połowie czerwca zacząłem czuć bardzo silny ból w lewym boku. Środki przeciwbólowe niezbyt pomagały. Ból łagodziła jedynie no-spa, a i to w niewielkim stopniu. Dopiero zastrzyk z no-spy złagodził ból. Pomagało też nagrzewanie bolącego boku elektryczną poduszką.

Udałem się do szpitala, gdzie urolog zrobił mi USG i uznał, że najprawdopodobniej ból był spowodowany schodzącym drogami moczowymi kamieniem.

Uspokoiło mnie to.

Ponieważ rzeczywiście ból nieznacznie zelżał, a ja miałem zaplanowany razem z przyjaciółmi urlop w Bułgarii, za zgodą lekarza zdecydowałem się nie rezygnować z urlopu.

Zaopatrzony w środki przeciwbólowe i rozkurczowe wyruszyłem z przyjaciółmi.

Niestety już w Serbii poczułem, że ból wrócił. Z ledwością dojechałem do motelu, w którym znaleźliśmy nocleg. Ból mimo środków przeciwbólowych i rozkurczowych narastał. Przyjaciele wezwali pogotowie, które chciało mnie zabrać do szpitala. Nie zgodziłem się, gdyż byłem jedynym kierowcą z wystarczającym doświadczeniem, aby dojechać busem do Bułgarii, oraz nie znając serbskiego, miałbym znaczne problemy z komunikacją w serbskim szpitalu. Lekarze dali mi zastrzyki przeciwbólowe, które pozwoliły mi zasnąć. W nocy zastanawiałem się, jak silny musi być ból nowotworowy, skoro ten, który ja czułem wydawał się nie do zniesienia i wywoływał krzyk. Wówczas jeszcze się nawet nie domyślałem, że to właśnie był ból nowotworowy.

Rano wyruszyliśmy w dalszą podróż. Ból ledwo stłumiony nie mijał. Nafaszerowany środkami przeciwbólowymi dowiozłem przyjaciół do hotelu nad bułgarskim morzem.

W nocy ból wrócił z całą siłą. Aby przetrwać noc położyłem się pod prysznicem, na boku położyłem ręcznik, którego był cały czas gorący od wody, która na niego leciała. Pod odkręconym gorącym prysznicem spędziłem całą noc. Tej nocy dostałem krwotoku z dróg moczowych. Myślałem, że to zszedł kolejny kamień.

Rano wezwałem lekarza.

Lekarz wykonał badania, dał mi jakiś zastrzyk, który bardzo szybko podziałał. Niestety nie wiem jaki, a następnie przepisał antybiotyk.

Leki, które mi dał uśmierzyły ból do tego stopnia, że kolejnego dnia mogłem skorzystać z dobrodziejstw słońca.

Z każdym dniem było co raz lepiej. Dlaczego?

Nie mogę mieć pewności, ale wiedza którą zdobyłem w międzyczasie pozwala mi na domysł, że było to działanie słońca, które wytwarzało w moim organizmie witaminę D3 powodując takie nasycenie, że nowotwór się wyciszył.

Po powrocie do Polski czułem się zdrowy. Nic mi nie dolegało. Nie czułem żadnego bólu. Cieszyłem się, że kamienie zeszły. Niestety byłem w błędzie, ale na szczęście mimo, że czułem się dobrze, nie zbagatelizowałem mojego stanu i poprosiłem lekarza pierwszego kontaktu o skierowanie na USG, aby sprawdzić czy nie ma kolejnych kamieni.

Przekonany, że to tylko profilaktyczne badanie cierpliwie czekałem do września na wyznaczony termin.

Idąc na badanie zażartowałem, że wykryją u mnie raka.

Niestety żart okazał się prawdą!

Patrząc na twarz Pani Doktor wykonującej badanie wyczułem, że coś jest nie tak. Po badaniu usłyszałem wyrok: ma pan 8 cm guz na lewej nerce.

Pani Doktor pełna empatii i życzliwości wykorzystując swoje prywatne kontakty umówiła mnie już na następny dzień z onkologiem. Nie pamiętam jak się nazywała, ale to był prawdziwy lekarz z powołania wyczulony na ludzkie cierpienie i dokładający wszelkich starań, aby pomóc.

Jednakże przed umówioną na popołudnie wizytą u onkologa, musiałem zdobyć skierowanie.

Mimo późnej pory zadzwoniłem do mojego lekarza pierwszego kontaktu i powiedziałem mu o wyniku badania USG. On również okazał się lekarzem z powołania otwartym na chorego człowieka. Kazał przyjść mi rano jeszcze przed otwarciem poradni. Przyszedł dla mnie wcześniej do pracy i wypisał mi nie tylko skierowanie do onkologa, ale również kartę DILO (kartę szybkiej ścieżki badań onkologicznych). Wówczas wydawało mi się to naturalne. Dopiero po kilku miesiącach od innych pacjentów chorych na raka dowiedziałem się, że wielu lekarzy nie chce, albo wręcz odmawia chorym wypisania karty DILO.

Ja miałem to szczęście, że mimo iż korzystałem z pomocy lekarzy w ramach NFZ trafiłem na takich, którzy mimo, że mnie nie znali (z wyjątkiem lekarza pierwszego kontaktu, gdyż byłem jego pacjentem od wielu lat), mieli otwarte serca. Bowiem również onkolog przyjął mnie już następnego dnia mimo iż miał wyczerpane limity.

Cel

Chciałbym zostać z Wami jak najdłużej! Kocham ludzi i kocham też im pomagać. Dzieki temu leczeniu mogę w miarę normalnie funkcjonować, poza czasem, który spędzam na przyjmowanie terapii.

Kwota 20000 złotych jest cęścią z całości potrzebnej na pierwszy etap mojego leczenia (65000zł).

20000 pozwoli wykupić mi zestaw wlewów na najbliższe trzy miesiące leczenia. Tego nie mogę przerwać, ponieważ może to nie przynieść oczekiwanego rezultatu.

Pamiętajcie, że pomagacie konkretnemu człowiekowi i ja jako konkretny człowiek wiem, że z tym wsparciem także stoją konkretne osoby.

Autor

Jestem wdzięczny Fundacji Hospicyjnej „Dajmy Nadzieję”, za to, że zbiera dla mnie środki na kontynuacje mojej walki z rakiem.

 

http://dajmynadzieje.pl/

Aktualizacja nr 1

  • 2018-06-12 13:30:15

gggg

hgfhg

Maurycy Biegański

2018-07-11
  • Szczecin
2 anonimowych wspieraczy
;